dwa bieguny

Andrzej chciał sam poprowadzić spotkanie z najważniejszym klientem Vectoris. Żeby zająć miejsce prezesa, najpierw musiał je zwolnić.

Andrzej miał dostęp do skrzynki Władysława Ostoi. Prezes sam nadał mu uprawnienia, aby najważniejsze sprawy sprzedażowe nie czekały na jego decyzję.

W piątek wieczorem Andrzej wykorzystał ten dostęp w zupełnie innym celu.

Andrzej od miesięcy pracował nad kontraktem z DataHouse. Znał klienta, prowadził negocjacje i chciał samodzielnie doprowadzić rozmowy do końca.

Ostoja wciąż traktował go jednak jak podwładnego, którego trzeba pilnować. Nawet przy klientach zwracał się do niego: „drogi chłopcze”.

Dla Andrzeja przestało to brzmieć jak sympatia. Zaczęło brzmieć jak upokorzenie.

Tego wieczoru kamera przy wejściu zarejestrowała Andrzeja wracającego do siedziby Vectoris. Monitoring wewnętrzny na piętrach firmy był już wtedy wyłączony.

Dziesięć minut później ze skrzynki Władysława Ostoi wysłano wiadomość do DataHouse. Klient został poinformowany, że poniedziałkowe spotkanie poprowadzi Andrzej, a prezes będzie niedostępny.

Problem w tym, że Ostoja nie napisał tej wiadomości.

Andrzej przyznaje, że usunął prezesa ze spotkania i wpisał siebie jako prowadzącego. Twierdzi, że chciał jedynie samodzielnie sfinalizować kontrakt.

Podczas integracji podszedł jednak do niego nieznany mężczyzna. Kupił mu piwo i powiedział:

„Przy takim kontrakcie chyba warto wreszcie usiąść na właściwym krześle przy stole negocjacyjnym.”

Andrzej uznał to za głupi tekst. Mimo to jeszcze tej samej nocy usiadł przy biurku prezesa.

materiał dowodowy

Od: Władysław Ostoja
Do: DataHouse
Wysłano: piątek, 21:40
Temat: Poniedziałkowe spotkanie – finalizacja ustaleń

Szanowni Państwo,

w związku ze zmianą organizacyjną poniedziałkowe spotkanie finalizujące ustalenia kontraktowe poprowadzi Andrzej Domagała, dyrektor sprzedaży Vectoris S.A.

W najbliższy poniedziałek będę niedostępny. Proszę o bezpośredni kontakt z nim.

Z poważaniem,
Władysław Ostoja
Prezes Zarządu